wtorek, 30 grudnia 2014

See you on a dark night

Jak tam po świętach? Mam nadzieję, że nikt z was nie odstał padaczki od tych wszystkich migających światełek. W tym roku te kilka dni wydają mi się być zdecydowanie lepszymi w porównaniu z poprzednimi. Troszkę mi przykro, że nic nie dostałam pod choinkę. Już powinnam się do tego przyzwyczaić, najważniejsze, że spędziłam miło czas z rodziną. Powróciłam do oglądania anime (po 1,5 roku przerwy) i mimo, że codziennie SPORO jadłam nie przytyłam ani dekagrama. Czyżbym osiągnęła swoje wagowe maximum?
To już ostatnia notka w tym roku, serdecznie dziękuję wszystkim moim czytelnikom. Myślałam, że do końca tego roku dobiję 200 obserwatorów, ale cóż- JAKA BLOGERKA, TYLE OBSERWATORÓW (omg właśnie wymyśliłam tak genialne powiedzonko(?), że aż chyba sobie je wydrukuję i na ścianie powieszę). Czytam post, który napisałam rok temu i zdałam sobie sprawę, że żadnego z celów nie udało mi się osiągnąć. Wręcz przeciwnie. Wcale nie schudłam, nie licząc lektur szkolnych (których mam sporo) przeczytałam malutko książek tak dla siebie samej, ścięłam włosy, a moje umiłowanie do pieniędzy osiągnęło jeszcze wyższy poziom. To jest serio zabawne. Odnośnie blogowania, to ono mi dało naprawdę wiele. Z polskiego zawsze była ze mnie dupa (bo nie wiem, jak inaczej to określić), a porównując, jak piszę w obecny sposób, a jak dwa lata temu to można się zdziwić. Bardzo się wysilam, by pisać w ładny sposób, ale jednak idzie mi to tylko i wyłącznie na dobre.



Edit by me

No, perełki! Życzę Wam ogromnie dużo zdrówka, radości, samych sukcesów w nadchodzącym roku, żeby ten rok był dla Was zdecydowanie lepszy niż 2k14. ♥ Nie mogę się doczekać lutego.

niedziela, 7 grudnia 2014

The darkness calls my name, and I will follow

Z bólem patrzę, jak ciągle przybywa nowych sklepów internetowych. Sama mam ogromną ochotę założyć jeden, nawet miałam plan by zrobić to już dawno temu. Ale tak jest zawsze- pierwsza mam pomysł, ostatnia go wykonuję. Jestem głupia, nie powinnam czekać z niczym. Jak znajdę coś ciekawego na eBayu, to zamiast dodać to do zakładek muszę ruszyć dupsko i pójść na pocztę, wpłacić pieniądze na PP. Odnośnie sklepu, to jako pierwsze zdemotywowało mnie podejście innych do tego tematu i po pewnym czasie sama zaczęłam z tego trochę żartować. Jednak ostatnio zasiadłam z rodzicami do stołu i im powiedziałam, w jaki sposób aktualnie chciałabym zacząć zarabiać na życie i, ku mojemu zdziwieniu, tacie plan bardzo się spodobał. Aktualnie mam nawet nazwę i pomysł nagłówka, ustaliłam mniej-więcej ceny netto danego towaru, ale mam obawy. Co jeśli to będzie totalny niewypał? Jest już tyle tych sklepów, że już pewnie większość ludzi znalazła swój, w którym będzie kupować 4eva and eva. No nic, mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze.