niedziela, 27 grudnia 2015

DIY: Moon phases t-shirt


Ciężko mi pogodzić się z tym, że w tym roku odejdę od mojego tradycyjnego spędzania sylwestra przy książce i wreszcie wyjdę z domu. Podejrzewam, że kolejna taka okazja nigdy więcej mi się nie przytrafi, więc czemu by nie skorzystać. Osobiście trochę nie rozumiem świętowania upływu czasu, ale razem z girlsami zamówiłyśmy na tę okazję słodyczy za ponad 130zł, a w tym Bean Boozled. Liczę na to, że uda mi się trafić na wszystkie dziwne smaki. Najbardziej nie mogę się doczekać wymiocin, stonogi i zgniłego jajka.
Robienie tego DIY zajęło mi kilka dni, ponieważ gdy się w końcu za nie zabierałam, to już zaczynało się robić ciemno, a nie chciałam dodać zdjęć robionych przy sztucznym świetle. Do zrobienia tej koszulki nie zużyłam nawet w 1/4 25 ml pojemniczka farby, więc już planuję zrobić kolejne DIY z jej użyciem.

Potrzebne są:
Czarna koszulka
Biała farba do tkanin
Papier
Nożyczki
Szpilki
Ołówek
Gąbka do malowania (lub zwykła gąbka i wykałaczka haha)

Na kartce narysuj koła, które będą księżycami, a następnie je wytnij. Nie musisz robić takiego szablonu jak ja, równie dobrze możesz na oko odrysować od czegoś kółka.

Po wycięciu otworów przyczep szpilkami papier do koszulki. Swoją kupiłam w lumpie za 2zł, polecam zrobić to samo.

Nabierz na gąbkę trochę farby (użyłam Tekstykolor- super biel) i zacznij 'wklepywać' /tak, to jest kawałek gąbki i wykałaczki, polecam kupno takiej przeznaczonej do malowania haha/. Nie maluj całego księżyca na biało, zostaw lekkie przebłyski czarnego, by wyglądało, że ma kratery. Pamiętaj, żeby zacząć od prawej strony kółka i przy każdym kolejnym księżycu dawać troszkę więcej farby. Wzorowałam się na tym zdjęciu.

Gotowe! Jeśli zrobiły wam się jakieś białe ślady to możecie zakryć je czarną farbą. 


niedziela, 13 grudnia 2015

Oh please miss Lane leave me with some pain

Wreszcie mam już za sobą egzaminy próbne. Okazały się zdecydowanie mniejszym złem, niż to sobie wyobrażałam. Do tej pory znam jedynie mój wynik z historii i wosu (73%) i tbh baaardzo mnie on cieszy, zważywszy na fakt, że historii totalnie nie umiem. Z polskiego poszło mi dość średnio, z przyrodniczych było całkiem dobrze, ale biologię zawaliłam. Za to jestem ogromnie zadowolona z matematyki! No i oczywiście z angielskiego, ale akurat tym nie muszę się martwić (bycie laureatem jest super).
Przedwczoraj po raz pierwszy w tym roku zrobiłam zakupy na eBayu. Cały rok czekałam, aż dolar zmaleje i w końcu stwierdziłam, że nigdy tego nie doczekam. Planuję zrobić post w którym pokażę, jakie to dziwne/fajne i tanie rzeczy udało mi się kupić, ale to dopiero za jakiś czas. Za tydzień pojawi się notka z serii DIY.
A teraz troszkę winter inspo.











niedziela, 8 listopada 2015

我的手指创造一个冰凉的湖

Szczerze podziwiam osoby, które mają jakieś życie poza szkołą i w dodatku znajdują czas na pisanie postów. Serio, jak wy to robicie? Przez pewien czas w ogóle nie pamiętałam o tym, że posiadam bloga. No cóż, mam nadzieję, że jednak pamiętają o nim czytelnicy (jeju, to takie poważne słowo).
Z jednej strony nie mogę się doczekać liceum, z drugiej nie chcę opuszczać gimnazjum. Trzecia klasa jest cudowna. Już pomijając sam fakt, że mam bardzo dobre oceny, to nasze klasowe relacje jeszcze nigdy nie były takie superowe. Serio, na myśl o tym, że to już ostatni rok jest mi strasznie przykro.
A dzisiaj po raz pierwszy przedstawiam Wam moją wishlitę, wohoo (tbh to drugi, ale o ile dobrze pamiętam, to pierwszy post usunęłam eh). Nie mam pojęcia, kiedy kupię te rzeczy. Creepersy udało mi się zdobyć dopiero miesiąc temu, a były moim marzeniem od... początku 2012 roku? Tak, coś koło tego. Obecnie jako #1 stawiam sobie milk t-shirt, ponieważ wymyśliłam super stylówę i do jej ukończenia jest mi potrzebna właśnie tylko ta koszulka.

1. Milk t-shirt  2. Comb knife ♡ 3. Sailor Saturn swimsuit  4. Heart choker  5. Heart top  6. Black hat


niedziela, 11 października 2015

Running in the dark

Wstyd mi, że przez ponad trzy tygodnie nic nie postowałam, ale taki los ludzi, którym zależy na dobrych ocenach. Większość czasu spędzam przy książkach, ale tbh odpowiada mi to. Lubię się uczyć. Zdecydowanie bardziej męczący jest sam pobyt w szkole, gdzie jest tak dużo ludzi... Nienawidzę zatłoczonych miejsc, po prostu nie. Uwielbiam dni, kiedy nie ma sporej liczby osób ode mnie z klasy. Mam wrażenie, że jestem wtedy troszkę mniej nieżywa niż zazwyczaj. Jutro wreszcie robię sobie dzień wolny i jadę na lumpy, by się zregenerować i poszperać za strojem na halloween /co z tego, że prawie większość rzeczy z mojej szafy się do tego nadaje/. Możliwe, że znów będę miała szczęście i uda mi się znaleźć coś równie pięknego jak moje orientalne suknie kupione za bodajże 3PLN. Na koniec gimnazjum planujemy zrobić bal i będzie to świetna okazja by wypróbować się jako arabska księżniczka.
A teraz kilka ładnych zdjęć znalezionych na tamblerku i we♥it /btw zapraszam/, bo od długiego czasu nie było takiego posta.










niedziela, 20 września 2015

REVIEW: BUNNY 3 COLOR GRAY

Dzisiejszy post będzie recenzją soczewek BUNNY 3 COLOR GRAY, które dostałam od Klenspop!


Soczewki przyszły bardzo szybko, dokładniej mówiąc po równym tygodniu od wysłania. Gdy otworzyłam paczkę, zobaczyłam bardzo dokładnie owinięte folią bąbelkową pudełeczko oraz instrukcję jak zakładać soczewki i jak o nie dbać. Po rozpakowaniu pudełeczka ukazały się przede mną soczewki w słoiczkach, pojemnik na nie oraz szczypce do ich wyciągania. Bardzo przypadło mi do gustu to pudełko i nie mam zamiaru go wyrzucać, nawet, gdyby mi miało zalegać w szafce, haha.





Gdy zakładałam lewą soczewkę miałam lekkie problemy, ponieważ ciągle mi się zwijała, przez co podrażniłam sobie trochę oko. Przez najbliższe 3 godziny odpuściłam sobie ich założenie, ponieważ bałam się, że będzie mnie piekło (już tak kiedyś zrobiłam, cii). Pozwoliłam oku trochę odpocząć, aż przestało być zaczerwienione i po tym czasie znów podjęłam próbę ich nałożenia, tym razem udaną. Gdy już odeszłam od lusterka i mogłam dokładniej przyjrzeć się mojemu pokojowi to pierwszą reakcją było 'OMG TEN ŚWIAT MA KONTURY'. 

WYGODA: Soczewki są mega wygodne! W ogóle ich nie czuję i mogę w nich chodzić cały dzień. Z przyzwyczajenia do poprawiania okularów co chwilę dotykam swojego nosa, by przypomnieć sobie, że nie mam ich założonych.




WYGLĄD: Początkowo obawiałam się, że nie będzie ich w ogóle widać, ponieważ mam szaro-żółte oczy. Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że się myliłam! Wyglądają bardzo naturalnie i pomimo, iż jestem fanką tych nienaturalnych to i tak uważam, że są wspaniałe. Szczerze mówiąc nawet nie potrafię dobrze wskazać, gdzie zaczyna się ten moment przejścia z mojego żółtego koloru na ten na soczewce.




Jeśli ktoś z Was poszukuje soczewek, które mają naturalny wygląd to śmiało mogę wam polecić ten model!

Pokazanie mojej twarzy zajęło mi prawie trzy lata. Nawet teraz przed publikacją posta wciąż się waham i zastanawiam się, czy może pozostawić tylko te zbliżenia na oczy. Niestety nie należę do ładnych osób. Mam nadzieję, że mój wygląd niczego nie zmieni. 

niedziela, 13 września 2015

I hope you die by my side

Właśnie przeglądam Feminotekę i dodaję masę książek, które chciałabym mieć, do zakładki 'I tak mnie nie stać'. Zapewne przez najbliższe 8 miesięcy niczego poza lekturami nie przeczytam, więc nawet nie opłaca mi się zbierać pieniędzy. W poprzednią niedziele byłam zbyt zdołowana, by napisać cokolwiek. Skończyło się na tym, że zaczęłam się użalać nad sobą i płakać, a takie posty nie mają najmniejszego sensu. Poprawiłam sobie odrobinę samoocenę ocenami, które już zdążyłam dostać. 4 z kartkówki z historii to w moim przypadku niezły wyczyn. W dodatku moja klasa za najlepszą średnią w gimnazjum w poprzednim roku pojechała na darmową wycieczkę w piątek, wooohoooo.
W  dzisiejszym poście jest coś nietypowego, mianowicie... dodam zdjęcia mojej stylizacji, oh god. Szczerze mówiąc długo się zastanawiałam nad tym czy je dodać, bo chyba na blogu jeszcze nie publikowałam (może poza jednym/dwoma) swoich zdjęć i dziwnie się z tym czuję. Nie chciałam jeszcze pokazać tak dokładnie mojej twarzy, ale w końcu przyjdzie i na to czas, a mianowicie w najbliższym poście. Tennis skirt, którą na sobie mam dorwałam na vinted za 18PLN, co jest dla mnie mega śmieszne, ponieważ takie chodzą tam śrenio po... idk, 70PLN? Miałam ogromne szczęście i w dodatku jej rozmiar jest idealny.
Btw. zapraszam na mojego aska, który nie żyje i pewnie do życia nie powróci.






Tennis skirt - vinted / Bluzka - C&A / Kurtka(?) - Lump / Tattoo choker - Allegro


niedziela, 30 sierpnia 2015

DIY: Bat winged shoes

Ostatnie kilka postów ukazywało się regularnie co tydzień i dość dziwnie mi z tym, że w poprzednią niedzielę nic nie dodałam. Mam już szczerze dość posiadania zasypanej notkami 'back to sql' tablicy na facebooku, ale niestety to jeden z wielu uroków bycia członkiem grup blogerskich, na których rzadko znajduje się coś naprawdę wartościowego.
W mojej szkole buty na zmianę są obowiązkowe i jakby to było mało, muszą mieć jasną podeszwę oraz pomarańczowe sznurówki, przez co buty slip-on totalnie odpadają. Chore? Bardzo. Stwierdziłam, że skoro to ostatni rok w tym gimnazjum, nie mogę sobie pozwolić na kolejne nudne obuwie.
Pokażę dziś Wam, jak sprawiłam, że moje buty stały się totalnie odlotowe!

Potrzebne są:
Filc
Kartka papieru
Nożyczki
Małe nożyczki do odpruwania nitek (?) lub coś ostrego
Biała kredka
Szpilki
Spinacz do papieru
Trampki (kto by się tego spodziewał)

Narysuj oraz wytnij upragniony kształt skrzydełka.

Przypnij je do filcu jedną bądź większą ilością szpilek, by się nie przesuwało i wytnij ten kształt w materiale.

Zrób to ponownie, do uzyskania drugiego skrzydełka.

Przyłóż je w odpowiednim miejscu i by się trzymało zepnij spinaczem do papieru.

Zaznacz białą kredką miejsca,  gdzie mają powstać otwory na sznurówki.

Przebij białe punkty czymś ostrym, ja to zrobiłam nożyczkami do odpruwania nitek.

Rozepchaj otwory, wkładając w nie sznurówkę.

Oto i efekt końcowy! Jak Wam się podoba?