niedziela, 24 maja 2015

It's a new art form showing people how little we care

Zapewne każdy, kto uczęszcza do szkoły ma obecny miesiąc totalnie zawalony sprawdzianami i poprawami. Nie ukrywam, że ze mną nie jest inaczej. Połowa z moich ocen to 4/5 i pragnę się pochwalić, że język polski również na tej liście! Jak na osobę, która jest w stu procentach umysłem ścisłym to niesamowite osiągnięcie, tym bardziej, że z dyktand zwykle dostaję 2. Ortografia to moja najsłabsza strona i potwierdzi to każdy, kto miał przyjemność ze mną pisać. No ale hehe, skoro pani stwierdziła, że mam szanse na 5 to nie będę się z nią przecież kłócić.
Dziś post z inspiracjami, ponieważ nie mam za wiele czasu by coś więcej napisać (biologia wzywa).

















niedziela, 3 maja 2015

Came up listening to war

Od kilku miesięcy masz wielkie plany, niby dokładnie wiesz, co będziesz robić, z kim i przez jak długi czas, próbujesz się przyzwyczaić do krótkiego spania, a tu nagle z twoich planów pozostaje tylko wspomnienie, zmęczenie i pół litra łez. Nigdy nie nastawiajcie się na nic, serio. Sama tak prawie nigdy nie mam, jestem życiową pesymistką, ale to było coś dość ważnego i liczyłam, że w taki sposób się to nie skończy. Niestety życie po raz kolejny mnie zawiodło i co najgorsze- nic na to nie mogłam poradzić. Boże kalafiorze, muszę skończyć to przygnębiające gadanie i skupić się na innych rzeczach. Ostatnio odwiedziłam piękne miasto, mianowicie Łódź. Bardzo mi się spodobało i szczerze mówiąc, to pomimo ogromnych kosztów za mieszkanie chciałabym tam kiedyś zamieszkać. Rodzina bardziej namawia mnie na wyjazd z kraju, ale jednak wolałabym tutaj zostać, no chyba, że wybuchnie wojna, wtedy uciekam do Szwajcarii (bardzo patriotycznie). No, ale nie o tym teraz mowa. Będąc na takiej łódzkiej main street (nie pamiętam nazwy) wstąpiłam do mojego ulubionego sklepu i zakupiłam dusik ze słońcem, który kosztował nie aż 8PLN, ale pomyślałam, że warto, ponieważ mam go od razu i nie muszę czekać 2 tygodnie zamawiając taki z eBaya. Ale i tak głównym powodem było to, że ogromna ilość osób w szkole, nawet czwartoklasistki zgapiły ode mnie tattoo choker i stwierdziłam, że przecież nie mogę być aż tak bardzo wmieszana w tłum! Jeśli już nawet to skopiują, to owinę sobie szyję drutem kolczastym. Ale to i tak najlepsze było przede mną. Wszędzie było strasznie dużo samochodów policyjnych i nie miałam pojęcia, o co dokładniej chodziło. Nagle usłyszałam jakąś muzyczkę i oczywiście musiałam wylecieć, żeby ogarnąć co się dzieje. Nie mogłam uwierzyć, że miałam tyle szczęścia, by załapać się na marsz równości! Moja babcia miała takie same odczucia i gdy już musiałyśmy iść mówiła mi, że cieszy się, że choć raz mogła być na takim marszu, bo zawsze to jakieś ciekawe i miłe doświadczenie. Udało mi się zrobić kilka (słabej jakości, ale jednak) zdjęć.


A oto przed państwem liczna opozycja. Nawet gdzieś widziałam chłoptasia w koszulce KNP (XD) ale zaginął w tłumie.


To chyba tyle ciekawego u mnie, wraz z Ayame planujemy poświęcić czas na napisanie ponownie wspólnej notki o pewnym stylu, a w sumie to stylach. Do następnego posta!