niedziela, 18 grudnia 2016

INSPIRATIONS: Alisa Ueno

Od kilku dni siedzę w domu z powodu choroby i muszę przyznać, że nie jestem jakoś szczególnie szczęśliwa. Dość się nudzę, nie robię nic ważnego i nie mam z kim porozmawiać, mama nie chce mnie słyszeć, gdyż jej zdaniem w obecnym stanie jestem trzy razy bardziej denerwująca niż zwykle, no cóż. ヾ(⌐■_■)ノ♪  Od długiego czasu nie było posta o ciekawych osobach, więc dzisiaj przedstawiam Wam Alisę Ueno! Jest byłą gyaru, wspominałam już o niej w poście o NEOGAL, stylu, na który ma bardzo duży wpływ. Alisa urodziła się 21 grudnia 1989 roku, czyli ma prawie 27 lat i mieszka w Tokyo. W wieku 16 lat rozpoczęła karierę modelki. Obecnie pracuje jeszcze jako DJka, lecz jej ulubionym zajęciem jest projektowanie mody w firmie FIG&VIPER, która w ofercie ma głównie ubrania w stylu NEOGAL. Jej muzą jest Rita Ora, która kiedyś nawet odwiedziła jej stacjonarny sklep! Charakterystyczną cechą Alisy jest to, że bardzo często zmienia kolor włosów.

“I want to make people around me feel motivated and push them to challenge themselves. When I started my brand I had no experience, but I decided to give it a try. I feel that the time is always ticking in life – you can’t buy it back with money – so experiencing as much as you can is important.”
~Alisa Ueno


niedziela, 27 listopada 2016

And I remember being unlucky from my first day till now

Jestem w totalnej rozsypce, nie mam pojęcia jak się czuć i o czym myśleć. Jednym z problemów, z którymi się zmagam obecnie jest zmiana profilu. Może nie brzmi to przerażająco, ale sprawia, że mam zawroty głowy. Niestety szanse na to, że uda mi się przenieść są niewielkie. Jedyną rzeczą, która sprawia, że mam ochotę iść do szkoły jest moja klasa wraz z wychowawczynią. Nigdy nie sądziłam, że poznam tak dużą ilość tak miłych osób. Gdyby udało mi się się zmienić profil nie mam najmniejszego zamiaru zerwać z nimi kontaktu. Nie sądziłam, że zdarzy mi się ponownie tak opuścić w pisaniu postów, a jednak od poprzedniego miął już prawie miesiąc. Tak bardzo chciałbym kiedyś napisać o czymś pozytywnym, lecz niczego takiego nie potrafię dostrzec. 2016 jest okropnym rokiem dla nas wszystkich.
Zdjęcia bez twarzy, ponieważ mama powiedziała, że mam minę jak zbity pies lol. 

 ♡ TOP  BLOUSE  RING  HEART CHOKER  TATTOO CHOKER ♡ VELVET CHOKER 

niedziela, 23 października 2016

ZAFUL WISHLIST

Nigdy bym się nie spodziewała, że jakiś sklep chciałby w ogóle ze mną współpracować. Muszę przyznać, że poczułam się odrobinę doceniona, biorąc pod uwagę, że prowadzę tego bloga już prawie 4 (o mamo) lata, a w sumie to nie za wiele osiągnęłam porównując się do większości blogerów. Wybrałam kilka rzeczy, które IMO nadają się do larme kei uwu. Byłam bardzo ucieszona, jak zobaczyłam, że na stronie Zaful są bluzki, o których marzyłam od dłuższego czasu, czyli #1 oraz #6. Szczególnie zauroczyła mnie ta czarna z wyciętym serduszkiem na środku, w dodatku nie jest jakoś szczególnie duże. Nie byłam pewno odnośne tego tattoo chokera, ale przypomniało mi się, że Juria Nakagawa taki posiada, więc stwierdziłam, że również muszę go mieć. Strasznie chciałabym kupić sobie niektóre buty z ich strony, ale niestety ledwo co znajduję drobne na wypicie mleka sojowego w szkole lol.  Sooo yeah, miło by było, gdybyście poklikali.

1. KLIK ☆ 2. KLIK ☆ 3. KLIK ☆ 4. KLIK ☆ 5. KLIK  6. KLIK

niedziela, 2 października 2016

All the lives I've had have made me cry

Ogromnie dużo czasu zajęło mi znalezienie jakiejkolwiek motywacji do napisania tego posta, teraz tylko trzeba znaleźć jakąś do życia. Wrzesień był dla mnie bardzo ciężki. Wreszcie jestem w nowej szkole, aczkolwiek już drugiego dnia uświadomiłam sobie, jak bardzo chciałabym być nawet kilka lat młodsza. Chodziłam do szkoły, w której wszyscy byli fajniejsi ode mnie, a teraz jestem w takiej, gdzie wszyscy są również mądrzejsi. Chyba ze względu na stosunkowo dość niski poziom gimnazjum przeceniłam swoje zdolności i nie dorównuję tym, którzy chodzili do szkoły w mieście. Codziennie płaczę, bo boję się, że sobie ani trochę nie poradzę i chyba najgorsze w tym jest to, że nie potrafię się powstrzymywać i zdarza mi się to nawet w czasie lekcji. Ciągle się zastanawiam nad tym, czy wybrany przeze mnie profil jest odpowiedni. Liczyłam na to, że chociaż znajdę sobie jakąś fajną Jane Lane do pogadania, ale niestety raczej na to się nie zapowiada.

My goal is not to wake up at forty with the bitter realization that I've wasted my life in a job I hate, because I was forced to decide on a career in my teens. ~ Daria Morgendorffer






niedziela, 4 września 2016

REVIEW: BUNNY COLOR Y10 VIOLET & TEARS LENS GRAY

Dzisiaj przychodzę z recenzją soczewek BUNNY COLOR Y10 VIOLET oraz TEARS LENS GRAY od Klenspop. Zastanawiałam się nad dodaniem postu o tym, co sądzę o nowej szkole, jak bardzo niedobrze mi się robi, gdy myślę o swojej przyszłości, ale to może zaczekać.


Soczewki jak zawsze przyszły bardzo dobrze zabezpieczone, a w paczce znajdowały się urocze pudełko, słoiczki, pęseta oraz pojemnik na ich przechowywanie.

WYGODA: Na początku ich noszenia miałam trochę problemów. Były dość odczuwalne i musiałam często mrugać. Po pewnym czasie można się przyzwyczaić, ale jest w nich jedna, dość dziwna rzecz. Nie da się ich tak łatwo przesuwać. Bardzo mocno się trzymają oka i bez pomocy palca same się nie naprowadzą na soczewkę.


WYGLĄD: Bardzo mi się podoba w nich to, że idealnie łączą się z kolorem tęczówki. Mają dość dużą obwódkę, dzięki czemu powiększają oczy, ale nie sprawiają bardzo nienaturalnego efektu.Dla takiego wyglądu można się troszkę poświęcić. :"D


WYGODA: Soczewki są bardzo wygodne, jednak po kilku godzinach chodzenia mogą zacząć przeszkadzać, więc nie zakładam ich kiedy mam dłuższy dzień w szkole, bo mogłyby zacząć lekko drażnić, aczkolwiek na weekendzie chodzę w nich bez jakichkolwiek obaw, bo zawsze mogę je zdjąć i ewentualnie przemyć.



 
WYGLĄD: Mają prześliczny wzór, lecz niestety nie jest on przeznaczony dla jasnych oczu. Polecam je osobom z ciemnymi oczami oraz tym, którzy chcą sobie lekko powiększyć oko, ale na jasnej tęczówce ten łzowy efekt jest niestety niewidoczny.


czwartek, 18 sierpnia 2016

DIY: Fur phone case

diy do it yourself fur phone case

Od chyba godziny mam otwartą zakładkę z zamiarem napisania posta, ale nijak mogę się do tego zabrać, więc zamiast tego przeglądam tumblra w poszukiwaniu ładnych zdjęć. Od długiego czasu zastanawiam się nad tym, co mogłabym tutaj napisać, ale jedynce co mi na myśl przechodzi to rzeczy, które idealnie nadawałyby się na tumblra sad girl, a przecież nie chcę tak skrzywdzić mojego bloga. Mam dużo rzeczy do zrobienia, lecz nie mam na to siły. Robienie DIY jest dla mnie dość ważne, gdyż dzięki temu chociaż przez chwilę mam wrażenie, że jestem kreatywna (a zazwyczaj ani trochę się tak nie czuję). Cóż, mam nadzieję, że Wam się spodoba. Enjoy!

Potrzebne są:
✿ Case (no kto by się spodziewał)
✿ Pistolet na klej
✿ Sznurek futerka
✿ Nożyczki

Utnij 3(lub więcej kawałków) futerka, 2 odpowiadające wysokości etui oraz 1 troszkę krótszy ze względu na aparat.

Pociągnij linię pistoletem i szybko przyklej futerko. Jeśli nie wyjdzie idealnie to bardzo łatwo można je oderwać.


Prawie gotowe, wygląda mało elegancko, co? Wystarczy troszkę przyciąć wystające nierównie futerko i lekko przeczesać je palcami. 

Done! Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że wyjdzie o wiele gorzej, a tu się okazało, że nawet mi przypadł do gustu. Wokół aparatu można dokleić trochę futerka, ale jak spróbowałam, to wyglądało to średnio, więc zamiast tego doczepiłam małego kwiatka. 


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

I'm just executing my vision

Ostatnio mam okropne samopoczucie, które sprawia, że nie mam siły do zrobienia czegokolwiek. Czuję, że zmarnowałam cały miesiąc wakacji. Jedyne wydarzenia, które naprawdę mnie ucieszyły to był przyjazd Julii oraz wyjazd do Łodzi. Po moim kolejnym pobycie w tamtym mieście jestem nim jeszcze bardziej zauroczona, niż byłam rok temu. Postanowiłam, że na pewno będę tam studiować (a jeszcze do liceum nie poszłam nah). Akurat w ten weekend załapałam się na święto Łodzi i spędziłam bardzo miło czas. Odwiedziłam sklep z woskami i kupiłam sobie kokosowy oraz konwaliowy (chyba, na opakowaniu nie jest napisane), a poza tym zaopatrzyłam się w hennę do tatuaży, od roku marzy mi się jakiś na ręce. Mam nadzieję, że efekty będą na tyle zadowalające, że będę mogła się nim tutaj pochwalić. Postaram się wykorzystać sierpień najlepiej jak mogę. Jutro jadę do Warszawy, ale gdy wrócę, od razu zabieram się za DIY.