piątek, 23 czerwca 2017

You left me and I fell apart, I punched the wall and cried

Właśnie skończyłam myć podłogi i boy oh boy jak się cieszę, że wreszcie mogę zrobić coś pożytecznego, czyli leżeć i oglądać My Mad Fat Diary. Tbh nie mam pojęcia, co mogę myśleć o tym serialu. Początkowo w wielu scenach utożsamiałam się z Rae, trochę sobie popłakałam i ciągle mi się to zdarza, ale są też chwile, że mam ogromną ochotę wyrzucić monitor przez okno. No cóż, o jego losie zadecyduje półtora sezonu, które mi zostało. Po tylu miesiącach męczarni w szkole wreszcie mogę sobie swobodnie pozwolić na odpoczynek. Ten rok zakończyłam z lekkim poczuciem winy, że JEDNAK mogłam wypaść trochę lepiej, ale już nic nie zmienię, a równa średnia 5,0 wygląda całkiem ładnie. W następnym roku będę musiała sobie wypruć flaki, by osiągnąć taki wynik, ale tym się będę martwić od sierpnia. Teraz mam czas na odpoczynek i bezstresowe spędzanie wielu godzin w lumpach.
Spędziłam połowę dnia robiąc te zdjęcia, głównie rozmyślając jak tu upchać syf z całego pokoju tak, żeby nie było go widać na zdjęciach. Jak widać całkiem nieźle poszło, tylko zapomniałam o biurku, no ale to już tam trudno. Pokochałam z całego serca moje nowe ponczo (bo tak się ta narzutka nazywa, nie?) i chcę je nosić cały czas, jest to chyba najlepszy zakup w moim życiu.
✿ BODYSUIT-ZAFUL ✿ JEANS-MOHITO ✿ PONCHO-H&M ✿

czwartek, 25 maja 2017

REVIEW: BUNNY 3COLOR VIOLET

Niedawno odkryłam, że istnieją operacje zmieniające kolor oczu. Myślę sobie 'wow super, kolejny zabieg pozwalający mi wyglądać lepiej, na który będę zmuszona przeznaczyć masę pieniędzy!!!!', ale jedyną możliwością jest zmiana tęczówki z ciemnej na niebieską, a mi jak na złość marzą się prawie czarne. No nic, muszę się zadowolić soczewkami. Jedynym plusem moich oczu jest to, że w miarę wyraźnie widać na nich wszystkie kolory, teraz noszę BUNNY 3COLOR VIOLET.
WYGLĄD: Mają bardzo ładne kolory, zawsze chciałam fioletowo-żółte soczewki. Jedynym problemem jest to, że są zbyt jasne przy obwódkach i przebija białko, ale widać to tylko z bliska. Bardzo dobrze łączą się z tęczówką, pewnie dlatego, że w środku mam właśnie taki żółtawy kolor. W dodatku wyglądają całkiem naturalnie!
WYGODA: Soczewki są całkiem wygodne, ale definitywnie nie na dłuższą metę. Można w nich chodzić jedynie kilka godzin, akurat na wyjście do szkoły. Później oczy są dość zmęczone i zachodzą mi mgłą. ┻━┻ ︵ ¯\ (ツ)/¯ ︵ ┻━┻

niedziela, 30 kwietnia 2017

INSPIRATIONS: Ami☆Aya 鈴木姉妹

Dokleiłam sobie sztuczne rzęsy i mam teraz tak ciężkie powieki, że najchętniej chodziłabym z zamkniętymi oczami. W tym przypadku najmądrzejszym rozwiązaniem byłoby odklejenie tego utrapienia, ale to pierwszy raz od jakiegoś czasu, kiedy mama powiedziała, że mój makijaż nie jest 'chamski' (cokolwiek to znaczy), więc mam zamiar pozostać w nim jak najdłużej i mieć zasłonięte 30% widoku.
Dzisiaj chciałabym napisać o bliźniaczkach Ami i Ayi, urodzonych w Hamamatsu w prefekturze Shizuoka. W wieku 15 lat przeprowadziły się do Tokio by spełniać marzenia o zostaniu artystkami. Po dwóch latach zaczęły pojawiać się w magazynach poświęconych modzie. Obecnie 28 lat i obie są modelkami, w dodatku są dyrektorkami marki odzieżowej Jouetie. Założyły własny duet muzyczny AMIAYA i często są również DJkami na różnych imprezach. Swojego czasu regularnie pojawiały się w magazynie Pop Sisters, obecnie można je czasem zobaczyć w NYLON JAPAN. Wielokrotnie były organizatorkami różnych eventów modowych, które pomogły im w zdobywaniu popularności.
Aya (starsza) i Ami (młodsza)
☆MUZYKA☆

piątek, 31 marca 2017

Half-dead, but I hope it's not too late to take some action and change my fate

Ostatnio ze względu na sporą dawkę stresu zapewnioną przez szkołę nie mogłam normalnie funkcjonować i straciłam jakiekolwiek zainteresowanie światem zewnętrznym, lecz wraz z rozpoczęciem weekendu odzyskałam (jakieśtam) chęci do życia. Fakt, że posiadam to małe miejsce w internecie codziennie odpycham myślami o nauce i o tym, jak bardzo bym siebie znienawidziła, gdybym dostała słabą ocenę. Przez ten cały czas co mnie 'nie było', dość dużo się u mnie wydarzyło. W mojej szkole odbył się, hm... konkurs talentów (czycośtam) i o dziwo udało mi się wygrać w kategorii 'muzyka'. Szczerze powiedziawszy ciągle jestem w lekkim szoku, ponieważ nigdy bym się tego nie spodziewała. Ogromnie się bałam występu, nawet podczas wchodzenia na scenę żałowałam, że się w ogóle zgodziłam śpiewać. No cóż, chyba nie trzeba było się tak stresować.
Inną rzeczą, z której jestem całkiem zadowolona jest fakt, że powoli zaczynam zmuszać siebie do poznawania ludzi i wychodzenia z domu. Najwyższy czas zrobić coś ze swoim życiem, zwłaszcza, że niedługo stuknie mi siedemnastka. Geeez, czuję się taka stara.

niedziela, 19 lutego 2017

DIY: Bloody candles


Chodzenie bez soczewek jest tak uciążliwe, że mam ochotę sobie oczy wydłubać. Ostatnio byłam u okulisty i okazało się, że mam astygmatyzm, którego poprzedni lekarz nie wykrył. Z jednej strony szkoda,  że będę teraz miała mniej soczewek do wyboru, a z drugiej to dobrze, że w ogóle jakieś kolorowe są. Wreszcie kupiłam potrzebne świeczki do zrobienia tego DIY. Zawsze zapominałam, żeby je kupić, ale z okazji 14 lutego w sklepach jest ich masa, więc ciężko by było je przeoczyć. I tak o wiele łatwiej byłoby mi użyć takich długich świec, lecz były jedynie takie plastikowe z białym woskiem wewnątrz, to niestety zostałam zmuszona kupić takie malutkie, które na szczęście spisały się lepiej, niż sądziłam.
Potrzebne są: 
Zapalniczka
Biała i czerwna (lub inna) świeczka
Kawałek papieru do podłożenia
Rozpal świeczki, żeby odrobina wosku się roztopiła.
Zacznij powoli polewać świeczkę. W zależności od tego, jaki efekt chcesz uzyskać, zmieniaj odległość lania wosku.

Kiedy wosku będzie mało, zacznij kręcić świeczką na różne strony, by to, co zostało dookoła się roztopiło.


Gotowe! Swoje zrobiłam na dwa sposoby: tę po lewej polewałam woskiem z odległości 5/6cm, a tę po prawej bezpośrednio nad świecą. Mam nadzieję, że się podoba. uwu