niedziela, 19 lutego 2017

DIY: Bloody candles


Chodzenie bez soczewek jest tak uciążliwe, że mam ochotę sobie oczy wydłubać. Ostatnio byłam u okulisty i okazało się, że mam astygmatyzm, którego poprzedni lekarz nie wykrył. Z jednej strony szkoda,  że będę teraz miała mniej soczewek do wyboru, a z drugiej to dobrze, że w ogóle jakieś kolorowe są. Wreszcie kupiłam potrzebne świeczki do zrobienia tego DIY. Zawsze zapominałam, żeby je kupić, ale z okazji 14 lutego w sklepach jest ich masa, więc ciężko by było je przeoczyć. I tak o wiele łatwiej byłoby mi użyć takich długich świec, lecz były jedynie takie plastikowe z białym woskiem wewnątrz, to niestety zostałam zmuszona kupić takie malutkie, które na szczęście spisały się lepiej, niż sądziłam.
Potrzebne są: 
Zapalniczka
Biała i czerwna (lub inna) świeczka
Kawałek papieru do podłożenia
Rozpal świeczki, żeby odrobina wosku się roztopiła.
Zacznij powoli polewać świeczkę. W zależności od tego, jaki efekt chcesz uzyskać, zmieniaj odległość lania wosku.

Kiedy wosku będzie mało, zacznij kręcić świeczką na różne strony, by to, co zostało dookoła się roztopiło.


Gotowe! Swoje zrobiłam na dwa sposoby: tę po lewej polewałam woskiem z odległości 5/6cm, a tę po prawej bezpośrednio nad świecą. Mam nadzieję, że się podoba. uwu