piątek, 23 czerwca 2017

You left me and I fell apart, I punched the wall and cried

Właśnie skończyłam myć podłogi i boy oh boy jak się cieszę, że wreszcie mogę zrobić coś pożytecznego, czyli leżeć i oglądać My Mad Fat Diary. Tbh nie mam pojęcia, co mogę myśleć o tym serialu. Początkowo w wielu scenach utożsamiałam się z Rae, trochę sobie popłakałam i ciągle mi się to zdarza, ale są też chwile, że mam ogromną ochotę wyrzucić monitor przez okno. No cóż, o jego losie zadecyduje półtora sezonu, które mi zostało. Po tylu miesiącach męczarni w szkole wreszcie mogę sobie swobodnie pozwolić na odpoczynek. Ten rok zakończyłam z lekkim poczuciem winy, że JEDNAK mogłam wypaść trochę lepiej, ale już nic nie zmienię, a równa średnia 5,0 wygląda całkiem ładnie. W następnym roku będę musiała sobie wypruć flaki, by osiągnąć taki wynik, ale tym się będę martwić od sierpnia. Teraz mam czas na odpoczynek i bezstresowe spędzanie wielu godzin w lumpach.
Spędziłam połowę dnia robiąc te zdjęcia, głównie rozmyślając jak tu upchać syf z całego pokoju tak, żeby nie było go widać na zdjęciach. Jak widać całkiem nieźle poszło, tylko zapomniałam o biurku, no ale to już tam trudno. Pokochałam z całego serca moje nowe ponczo (bo tak się ta narzutka nazywa, nie?) i chcę je nosić cały czas, jest to chyba najlepszy zakup w moim życiu.
✿ BODYSUIT-ZAFUL ✿ JEANS-MOHITO ✿ PONCHO-H&M ✿